Bażanty, zwijajcie skrzydła...
Wtorek, 17 lutego 2009
· Komentarze(0)
Wczoraj kupiłem łańcuch, a dziś od rana kombinowałem ,kto mi go zmieni, pojechałem za CPN do gościa co automaty naprawia...zlitował się i kazał pracownikowi wymień, chłop wymienił, a tu jeszcze gorzej się jedzie ...źle go założył i problem, w końcu drugi facet się za to wziął i zrobił jak należy, a dodatkowo tylny widelec wyprostował, z tym że na większych zębatkach jedzie super, ale na 2 najmniejszych spada , więc trzeba go jeszcze podregulować i powinien jeździć jak ta lala... Bardzo mroźna pogoda...i dosyć silny wiaterek, pokręciłem się wkoło miasta, celem sprawdzenia łańcucha, a kiedy wyczaiłem że względnie się jedzie, to wprzód skoczyłem do Żółtego potem do Gudowa i po 12 byłem w domu...3700 km na liczniku...

