Zaległy 1 dzień urlopu z 2009 roku...wykorzystałem dziś na jazdę... Po wczorajszym terenie ciężko było się zwlec z wyra , tym bardziej że pogoda pochmurna, jak się potem okazało, było duszno i to nie tylko moja opinia, ale również nauczycielki , którą spotkałem w lesie z klasą na lekcji przyrody... Pierwsze 35 km pod wiatr, ale że rano to wiało lekko... Następne 35 km z wiaterkiem... Ostatnia trzydziestka wymęczona... Parno , głodno i zmęczone...rano parę wafelków zarzuciłem pod herbatę i to wszystko...po drodze 1 miętowy cukierek Kalisz Pomorski - 35 km... Złocieniec - 70 km... Lubieszewo - 82 km... Gudowo - 90 km... Drawsko Pomorskie - 95 km... Rundka honorowa przez miasto,i starczy w tym miesiącu, chyba że później mi coś jeszcze odbije z jazdą... Jeszcze wypad do Netto po wafelki i Colę utwierdził mnie w przekonaniu że nie należę do fan boyów porywistego wiatru... Tydzień - 254,46 km...
Do i po pracy rowerem około 7 km...potem wypad za miasto o 15,30 , jakoś tak markotnie się jechało , bo pod wiatr... Zarzucam strój z ,,Alienem'' w tle i ruszam... W Ziemsku spotykam Piotrka , lecimy do Ińska szosą i później nad bajecznym jeziorem w las...momentami trasa tak ciężka , że schodzę z rowera, ale tylko dla mnie, Piotrek śmigał jak antylopa, bardzo udany rajd...trzeba to powtórzyć z aparatem foto...powrót o zmroku o 20,15...na szczęście niedawno założyłem światła , więc jechałem bez obaw... Tydzień - 150,08 km...
Tylko słonko wyjrzało , ja już na rowerze...pierwszy rzut do skrzyżowania Ińsko , powrót do Ziemska , dalej na Ginawę - odcinek z Drawska do Ginawy należy chyba do najbardziej dziurawych szos w Polsce , dobrze że to tylko kilkanaście km, Wiewiecko i pod Węgorzynkiem Małym spotykam się z Piotrkiem , wracamy do Drawska , on pije kawkę ja herbę ,zmieniam goorala na Gianta i lecimy na Kalisz Pomorski , potem Mirosławiec , parę fot pamiątkowych i kierunek Złocieniec, na wlocie na tę boczną trasę wita nas: 3 dziury z lewej strony , 3 dziury z prawej , dobrze że środkiem był pasek asfaltu , żałuję że nie zrobiłem foty ,może następnym razem...potem z wiatrem do Drawska , odprowadzam koleżkę do rogatek i pędzę do Dzikowa , następnie w Mielenku skręcam na Gudowo i do domu , bo głodny jestem okrutnie...piękny dzionek i dystans , jestem zadowolony...nie ma to jak nieplanowane długie wypady , sam bym zrobił pewnie trochę powyżej 150 km... Gooral - 107,82 km - 6294 km...czas 4,35 Giant - 96,80 km - 8375 km...czas 4,09 Tydzień - 407,49 km...
Dziś z rana wypad na Żołędowo, w tamtą stronę ok...powrót masakra , takie wiatrzysko... Potem cudowanie u Mariusza z nowym licznikiem nic nie dało, sam go przetestuje , kupiłem jeszcze jedną baterię do Sigmy , założyłem i miodzio...dziś mecz Drawa z Gwardią Koszalin, syn gra więc jazdę odpuszczam...
Już od 6,00 rano na nogach...Przymrozek jak w Rosji, zrobiłem 2 postoje bo nie mogłem wytrzymać tak mi zmroziło palce rąk i nóg...tyle dobrego że bezwietrznie , tradycyjnie już do Żołędowa i z powrotem, w sam ogień ulicznego ruchu...na 14,00 do pracy rodacy... Tydzień - 82,42 km