Wpisy archiwalne w kategorii

150 km i trochę więcej...

Dystans całkowity:952.55 km (w terenie 3.00 km; 0.31%)
Czas w ruchu:39:17
Średnia prędkość:24.25 km/h
Maksymalna prędkość:42.70 km/h
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:158.76 km i 6h 32m
Więcej statystyk

Cudowny chłodny poranek...

Poniedziałek, 10 sierpnia 2009 · Komentarze(1)
Godzina 4,30 i już tnę ciemnymi uliczkami miasta,kierunek Chociwel, na wysokości Kamiennego Mostu nadal objazd, wracam pod lotnisko , parę kółeczek i pora do domku na śniadanie...jest 9,50 i zapycham ,,małosolny ogórec'' pychota...złamało mnie spanko na pół godzinki i dalej do Żołędowa, ale wiatr niesamowity i tłok aut w mieście i za miastem...ale 40 km pyknąłem...

W silnych porywach wiatru...

Wtorek, 14 lipca 2009 · Komentarze(0)
Godzina 4,30 na nogach i start...Żołędowo - Chociwel - Gudowo,jak zwykle zabrałem 2 kanapki i oczywiście przywiozłem z powrotem, a kompot z czereśni smakował wyśmienicie...już od rana wiatrzysko hulało, ale po 80 km to już się zrobiło paskudnie, idzie burza...
I tu mała ciekawostka, wczoraj wieczorem się ważyłem...89 kg , a dziś po jeździe 88 kg...no ale zaraz nadrobię...
Rzecz najważniejsza...przekroczyłem 6033 km na Giancie bez jakichkolwiek awarii czy kosztów, oby tak dalej...

Lipcowy poranek - Uriah Heep

Piątek, 3 lipca 2009 · Komentarze(2)
Dawno tak fajnie mi się nie jechało jak dziś, wstałem o 4 rano, 2 kanapki które notabene przywiozłem z powrotem...Chłodny , orzeźwiający wiaterek , rosa na trawie, mgiełki nad łąkami i wynurzające się słońce , tych widoczków mi brakowało...trasa do Chociwela, potem odskok do Mielenka sprawdzić czy już drogę Harcerską dokończyli, ale niestety jeszcze nie i do domu na zasłużony wypoczynek...wieczorem goorala potestuję pod kątem przebijanych dętek, już mam pomysł na lokalizację intruza...
Godzina 13,00 - Nie wytrzymałem i wyskoczyłem za miasto testować goorala, na 4 km do Gudowa flak, ok 4 km wracam pieszo i co się okazuje po oględzinach...klocek hamulca źle przykręcony przetarł dziurę w oponie, no to sobie na niej pojeździłem, szkoda ...Authora była...teraz tylko hamulce wymienić i po kłopocie bo już stare i ostre kanty mają, ale to chyba nie szybko bo brak kasy i praca wisi na włosku, wracam na szosówkę...
Godzina około 20,00 - dopada mnie cykloza, więc jadę w stronę Woliczna, ale tam tłok cofam się na Konotop...tu jest ok...no ale mimo wszystko duszno, ponieważ o tej godzinie jeszcze nie jeździłem , więc nie było źle...i tak z głupia frant w 3 etapach 160 km przejechałem...
Aha i po raz pierwszy pozwoliłem sobie na jazdę bez kasku...

Pojedynek na szosie...

Środa, 1 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Ale to nie tytuł filmu Stevena Spielberga...zacznę jednak po kolei...
Ustawiłem się z kolega na wspólna jazdę po południu , więc dobrze by było rozruszać się trochę z rana...wskakuję na rower i pędzę na Żołędowo, dojeżdżam do Dzikowa i zaczynam się piąć pod ostrą górę...za mną wjeżdża TIR...po chwili mnie mija...zrównuje się ze mną i jedziemy sobie tak obok siebie...minuta - dwie , zaczynam się niepokoić, jak coś będzie leciało z góry to na bank mnie zepchnie..ale o co chodzi , myślę sobie jak w tej reklamie...
Nagle przygazował, kłęby spalin buchnęły mi w twarz i poczułem słodki zapach w ustach i zawroty głowy , jak wtedy za młodych lat kiedy wąchałem klej...zrobiło mi się dobrze i odleciałem...
Kiedy się ocknąłem, byłem w rowie na zielonej trawce obok leżał Giant...pierwsze spojrzenie na rower i jest ok cały...
Podobno ryba psuje się od głowy a człowiek odwrotnie od nóg...pomachałem jedną nogą sprawna, pomachałem druga ,sprawna...paru przejeżdżających kierowców odpowiedziało powitalnym gestem...
Powyższa historyjka z TIRem to oczywiście prima aprilis...
Dane są jedynie prawdziwe...doszło do spotkania z kolegą, teraz częściej będzie można we dwóch wyskoczyć...
Ostatnie 7 dni jazdy - 930,46 km...

Nas ne dogoniat...

Wtorek, 31 marca 2009 · Komentarze(1)
Dziś turystycznie...
Oleszno - 8 km...
Skrzyżowanie - 33 km...
Ińsko - 42 km...
Chociwel - 57,43 km...
Dom - 113,94 km...
Małe co nieco na ruszt i ruszam jeszcze parę km zrobić...taka piękna pogoda
Poleciałem z aparatem jeszcze na jezioro Kreda,Żołędowo i do Karwic obfotografować pałac...robi wrażenie...
Dzisiaj jechałem na luzie , turystycznie...



Cholera, nawet udało się przekroczyć wymarzony limit 2.ooo km i już na szosówce zrobiłem ponad 800 km...żyje się raz
Najdziwniejsze że po za piekącą dupencją, moim największym problemem, nie czuję się zmęczony, nie mam zakwasów,nie miewałem kryzysów energetycznych...cały czas fajnie mi się jeździ i następnego dnia cieszę się że znów mogę pośmigać...hehehe

Zaszalałem...

Czwartek, 19 marca 2009 · Komentarze(7)
Lata 60te...Wyścig Pokoju , na szosach byłego bloku wschodniego szaleją Magiera, Kudra , Kegel,Zieliński, Szurkowski, Mytnik, Szozda ... komentatorem jest słynny Bogdan Tomaszewski , jako młody chłopak oglądam ich w TV z wypiekami na policzkach i myślę sobie jak Ci kolarze jeżdżą przez dwa tygodnie po 100 - 150 km dziennie na takim małym siodełku ?
40 lat później...

Jest marcowy ranek zimny wiatr ścina z nóg...i ja gostek w podeszłym wieku powinienem się uwalić w fotelu bujanym z cybuchem w zębach, no cóż bujam się , ale na starym zdezelowanym góralu i dziś spełniło się marzenie młodego chłopaka...że jak się chce to wszystko można...Hehehe i zgred przejechał na rowerze ponad 150 km...
Yes, yes,yes...jeszcze ze szczęścia to do mnie nie dociera...a przecież jeżdżę dopiero od paru miesięcy...
A przy okazji machnąłem około 200 fot...
Oto największy w Europie rezerwat dzikich ptaków i tysięcy żab...



Jeziorko koło Oleszna zwane ,, Kociołek '', bo tak wygląda z góry...

Jest teraz godzina 21,00...spojrzałem za okno a na dworze biało, już jak wracałem to lekko prószyło...jutrzejszy wypad stoi więc pod znakiem zapytania...
Na specjalne życzenie flasha...z gorącym pozdrowieniem z ziemi Drawskiej...