Wpisy archiwalne w kategorii

Gentleman na Giant-manie...

Dystans całkowity:8597.82 km (w terenie 12.00 km; 0.14%)
Czas w ruchu:336:35
Średnia prędkość:25.54 km/h
Maksymalna prędkość:52.70 km/h
Liczba aktywności:87
Średnio na aktywność:98.83 km i 3h 52m
Więcej statystyk

200 km...aaaa...rowery dwa

Niedziela, 25 kwietnia 2010 · Komentarze(2)
Tylko słonko wyjrzało , ja już na rowerze...pierwszy rzut do skrzyżowania Ińsko , powrót do Ziemska , dalej na Ginawę - odcinek z Drawska do Ginawy należy chyba do najbardziej dziurawych szos w Polsce , dobrze że to tylko kilkanaście km, Wiewiecko i pod Węgorzynkiem Małym spotykam się z Piotrkiem , wracamy do Drawska , on pije kawkę ja herbę ,zmieniam goorala na Gianta i lecimy na Kalisz Pomorski , potem Mirosławiec , parę fot pamiątkowych i kierunek Złocieniec, na wlocie na tę boczną trasę wita nas: 3 dziury z lewej strony , 3 dziury z prawej , dobrze że środkiem był pasek asfaltu , żałuję że nie zrobiłem foty ,może następnym razem...potem z wiatrem do Drawska , odprowadzam koleżkę do rogatek i pędzę do Dzikowa , następnie w Mielenku skręcam na Gudowo i do domu , bo głodny jestem okrutnie...piękny dzionek i dystans , jestem zadowolony...nie ma to jak nieplanowane długie wypady , sam bym zrobił pewnie trochę powyżej 150 km...




Gooral - 107,82 km - 6294 km...czas 4,35
Giant - 96,80 km - 8375 km...czas 4,09
Tydzień - 407,49 km...

Dystans do Żołędowa...

Sobota, 24 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Dziś z rana wypad na Żołędowo, w tamtą stronę ok...powrót masakra , takie wiatrzysko...
Potem cudowanie u Mariusza z nowym licznikiem nic nie dało, sam go przetestuje , kupiłem jeszcze jedną baterię do Sigmy , założyłem i miodzio...dziś mecz Drawa z Gwardią Koszalin, syn gra więc jazdę odpuszczam...

Palce zmarznięte palce...aż do bólu

Wtorek, 20 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Już od 6,00 rano na nogach...Przymrozek jak w Rosji, zrobiłem 2 postoje bo nie mogłem wytrzymać tak mi zmroziło palce rąk i nóg...tyle dobrego że bezwietrznie , tradycyjnie już do Żołędowa i z powrotem, w sam ogień ulicznego ruchu...na 14,00 do pracy rodacy...
Tydzień - 82,42 km

Ofiarom Katynia - poświęciłem dzisiejszy dystans...

Niedziela, 18 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Tym pomordowanym podczas wojny i tym z przed tygodnia , ofiarom katastrofy lotniczej, symbolicznie odpaliłem wirtualne świeczki jako przejechane kilometry...Niesamowita ranna cisza, zero ruchu na ulicach, zero wiatru , tylko pięknie świecące słońce i ja sam na szosie do Toporzyka , skręt na ścieżkę rowerową do Połczyna , nawrót do Złocieńca przez Lubieszewo , Gudowo i Mielenko do domu na obiad , potem wypad autem do Karwic z Jolą i aparatem foto...czas relaksu , no i był bym zapomniał...dziś na gooralu przekroczyłem 6.000 km...
3 godziny później...Pospałem , pojadłem i ruszyłem na krótki wypad do Konotopu, po ciężkim gooralu , Giant mknął jak piórko...30,80 km na szosówce
Tydzień - 359,59 km...

Wyjrzałem przez okno i zdębiałem - mróz szalał trzaskający...

Środa, 7 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Dzisiaj obrałem kierunek Ostrowice a nawet kawałek dalej, fajna trasa , muszę częściej tamte rejony odwiedzać...mocny przymrozek z rana , ale o dziwo do domu wróciłem świeży , jak bym nigdzie nie wyjeżdżał...miłe uczucie nie czuć zmęczenia...
Dziś czwartek - dzień gospodarczy , konserwacja i przegląd rowerków...

Kwietniowy mrożny poranek...

Wtorek, 6 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Za oknem już jasno, pora ruszyć zwłoki,7,20 na rower i przed II zmianą pracy, mały wypad do Żołędowa, mroźne powietrze i duża wilgotność nie odpuszcza ,jak wracałem wyszło słoneczko, jest godzina 11,30 i teraz można w krótkich ciuchach śmigać, w następnym tygodniu mam na rano to po południu jak będzie pogoda wreszcie mniej opatulony pojeżdżę...

Jajka poświęcone na ramie...

Sobota, 3 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Z rana popadało, musiałem ostrożnie jechać bo szosa mokra i niemiły wiatr...pod Ińskiem dla odmiany słonecznie i ostry zimny wiaterek...ciężko się z powrotem jechało, tym bardziej że dokuczała mi lewa nowa wczoraj przebita gwoździem...jestem z lekka zmęczony i lamie mnie spanie, czuję że w najbliższym kwadransie odlecę na 2 godzinki do Morfeusza...