Dziś z rana wypad na Żołędowo, w tamtą stronę ok...powrót masakra , takie wiatrzysko... Potem cudowanie u Mariusza z nowym licznikiem nic nie dało, sam go przetestuje , kupiłem jeszcze jedną baterię do Sigmy , założyłem i miodzio...dziś mecz Drawa z Gwardią Koszalin, syn gra więc jazdę odpuszczam...
Rano wysiadł mi licznik , w południe ożył i tak już parę razy , pewnie baterie siadły...po pracy wyjazd do Karwic na szlak rowerowy i taras widokowy...ekstremalne odcinki na których musiałem zsiadać...ogólnie było w dechę...no i ten wiatr , chociaż w lesie tego nie odczułem , a w drodze powrotnej miałem go w plecy...
Pół dnia zabawa w mechanika u Ryśka w końcu dało efekty, teraz dokupić tylko światełka , pod pompować i można gooralem do pracy śmigać...w ramach testu pojechałem do Gudowa, wiatr masakryczny...
Z rana popadało, musiałem ostrożnie jechać bo szosa mokra i niemiły wiatr...pod Ińskiem dla odmiany słonecznie i ostry zimny wiaterek...ciężko się z powrotem jechało, tym bardziej że dokuczała mi lewa nowa wczoraj przebita gwoździem...jestem z lekka zmęczony i lamie mnie spanie, czuję że w najbliższym kwadransie odlecę na 2 godzinki do Morfeusza...