Dziś znowu dosiadam goorala i w drogę, ale miękko mi się jedzie, no tak - mało powietrza, więc w Ziemsku zawracam i na SKR podpompować, ooo...teraz czuję że idzie jak burza,ale po wczorajszej kiszce strach gdzieś dalej odskoczyć, więc lecę do Żołędowa, dawno nie byłem na moście, jadę lasem na pole namiotowe , przyjemnie jest się ochłodzić w rzece mokrym ręcznikiem , parno dziś niesamowicie, powrót do domciu na obiad, rower sprawuje się dobrze...godzinka relaksu i w drogę, ale zaczyna grzmieć, w Gudowie łapie mnie deszczyk, taki miły że chłodzi i chce się jeździć, przejeżdżam przez kolonię Mielenko, skręcam na Gudowo i do domu, niezła pętla coś ponad 24 km...jeszcze kółko koło stadionu i ....pssssssss Na sam finisz złapałem gumę i w dodatku zaczyna już lać, dobrze że nie złapałem kichy gdzieś dalej, jutro idę do sklepu po nową dętkę, pech mnie nie opuszcza a już myślałem że inwestycja w ten rower na jakiś czas zakończona...mhmmm
No wreszcie nadeszło koło, Piotrek pięknie wyszykował górala aż miło się śmiga, ale długo się nie nacieszyłem, za miastem na 4 km złapałem gumę i z powrotem przez pola zarośnięte metrową trawą przedzierałem się do domu, potem męczarnia po torach i klejenie, tak to jest jak się nie ma ze sobą zapasówki, a duchota straszna, pot zalewał mi oczy , pedały w trawie haczyły o nogę , całkowita extrema...hehehe zobaczymy jak jutro
5196 km na szosówce już się myknęło,więc nie jest źle no i glebę dziś zaliczyłem koło amfiteatru na własne życzenie bo się źle wypiąłem...hehehe Pozycja 221...
Powodów do zadowolenia nie ma bo popadało i wygląda , jak by jeszcze miało padać...w pracy,,muszę pomyśleć'' podłamało mnie trochę bo nie wiem czy next job nie będę szukał
Dziś zmieniłem godziny pracy więc dziwnie jakoś się tak od razu przestawić i jeszcze te wiatrzysko wstrętne...teraz do września pracuję od 7-15...POZYCJA 300 hehehe