Powoli się rozkręcam,i tak trzymać... No to się na trzymałem, w piwnicy na deskę z gwoździem stanąłem i po ptokach, boli jak diabli , z jutrzejszej jazdy chyba nici , tym bardziej że zbierają się chmury...
O 14,00 skończyłem zmianę , kanapka na ruszt i ubranko na grzbiet spodnie z długimi nogawkami i bluza dresowa, bo niestety jeszcze zimno...Słońce pięknie grzało, wietrzysko hulało , ale chęć jazdy bardziej przeważyła, momentami na trasie do Oleszna prawie w miejscu pedałowałem, ogólnie w dechę , powoli nabieram rozpędu po zimowej pauzie, gooral dalej bez hamulców...
Po ponad 6 miesięcznej przerwie znowu wskoczyłem na siodełko...bałem się że nie dam rady pod górki, a poszło lepiej niż myślałem...jestem bardzo happy Założenia na ten rok mam proste...1000 km miesięcznie , zobaczę czy się uda...
Po 3 tygodniowej adaptacji w nowej pracy, dziś znów ruszyłem w małą trasę...było cudownie, chłodny wiaterek i słoneczko...do Żołędowa i z powrotem...po obiadku wypad na Gudowo..
Po raz pierwszy tego lata było na tyle chłodno, że włożyłem koszulkę z długimi rękawkami...jeździłem po lasach i pstrykałem foty...potem obiadek i znowu w trasę, w sumie fajny dzionek krajoznawczo poznawczy miałem...
Wyjazd o 7,00...chłodno i wspaniale, przez parę ostatnich dni bawiłem się w wędkarstwo z miernym rezultatem na jeziorze Okra, dziś dałem spokój i pojechałem do Żołędowa, pięknie las wygląda o tej porze roku, jutro biorę aparat i jadę na sesję foto...po dobrym śniadanku zmieniłem zdanie i sesja odbyła się dziś...idąc przez las słyszę takie zdanie pracujących tam drwali ,,te patrz, kolarze przez las jadą''hehehe , ano jadą...
Dystans, którego nie warto odnotowywać, ale jakoś nie miałem ochoty dziś pojeździć, taka duchota że całkowicie nie miałem ochoty na jazdę, tyle co dookoła Harcerskiej Trasy...17 km prawie godzinę jechałem, szlem po piachu, to świadczy o tym jak mi się nie chciało jechać, zimą będę pewnie żałował że mam takie anty dni...hehehe
Parno i duszno, pot mnie zalewał od rana, a już myślałem że po lecie, no jeszcze parę dni i będzie chłodniej, później jeszcze wyskoczę na mały spacer...kawałek sernika na zimna zarzucam i jadę do Żołędowa...starczy, parówa dziś niesamowita, chyba zaraz zacznie padać...
Godzina 10,00 rano ruszam z Jolą autem do Koszalina odwiedzić szwagrów...wracamy o 17,30 i ruszam na spacerek rowerem , ale wiatr jest tak silny że źle się jedzie...