W silnych porywach wiatru...
Wtorek, 14 lipca 2009
· Komentarze(0)
Godzina 4,30 na nogach i start...Żołędowo - Chociwel - Gudowo,jak zwykle zabrałem 2 kanapki i oczywiście przywiozłem z powrotem, a kompot z czereśni smakował wyśmienicie...już od rana wiatrzysko hulało, ale po 80 km to już się zrobiło paskudnie, idzie burza...
I tu mała ciekawostka, wczoraj wieczorem się ważyłem...89 kg , a dziś po jeździe 88 kg...no ale zaraz nadrobię...
Rzecz najważniejsza...przekroczyłem 6033 km na Giancie bez jakichkolwiek awarii czy kosztów, oby tak dalej...
I tu mała ciekawostka, wczoraj wieczorem się ważyłem...89 kg , a dziś po jeździe 88 kg...no ale zaraz nadrobię...
Rzecz najważniejsza...przekroczyłem 6033 km na Giancie bez jakichkolwiek awarii czy kosztów, oby tak dalej...

