To co się da...dzielę na dwa
Sobota, 25 kwietnia 2009
· Komentarze(0)
Etap I...
Kiedy pobudka zagrała, o 7,00 na rower i w trasę Żołędowo - Zajezierze...a o 10,00 do pracy,potem spróbuję zaliczyć drugi etap, zależy o której skończy się turniej na hali...a co najważniejsze w dniu dzisiejszym przejechałem moim Giantem ponad 3ooo km...
Etap II...
Po 15tej już ruszam na rower, kierunek Żołędowo, z miasta wyjeżdżam pod silny wiatr a i tak mam 26 na liczniku...ale za to z powrotem na odcinku między hotelem a Konotopem jest 1 km prosty i płaski asfalt w jedną 26 w drugą ponad 45 km na godzinę , tak mi się ta zabawa spodobała że parę razy go przejechałem, a ogólnie z powrotem to na skrzydłach wiatru pędziłem, dawno tak szybko nie pojechałem, piękne uczucie i wiatr w uszach...
Kiedy pobudka zagrała, o 7,00 na rower i w trasę Żołędowo - Zajezierze...a o 10,00 do pracy,potem spróbuję zaliczyć drugi etap, zależy o której skończy się turniej na hali...a co najważniejsze w dniu dzisiejszym przejechałem moim Giantem ponad 3ooo km...
Etap II...
Po 15tej już ruszam na rower, kierunek Żołędowo, z miasta wyjeżdżam pod silny wiatr a i tak mam 26 na liczniku...ale za to z powrotem na odcinku między hotelem a Konotopem jest 1 km prosty i płaski asfalt w jedną 26 w drugą ponad 45 km na godzinę , tak mi się ta zabawa spodobała że parę razy go przejechałem, a ogólnie z powrotem to na skrzydłach wiatru pędziłem, dawno tak szybko nie pojechałem, piękne uczucie i wiatr w uszach...

