Mrożny poranek...druga setka
Sobota, 21 lutego 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Powyżej 100 km w 2009..., Rajd miesiąca...
Zobaczyć zdziwione gęby kierowców samochodowych zakładających rękawiczki - bezcenne...łza zamarznięta na górnej rzęsie mojego lewego oka - bezcenne...czerwona tarcza słońca zwiastująca silny mróz za hotelem wojskowym - bezcenne...
Nie działające linki od przerzutek, moje zdziwienie...
Zawsze marzyłem żeby się wybrać w mroźny poranek rowerem po szosie przez lasy, no to trafiłem dziś idealnie ,droga momentami lśni od cienkiej warstwy lodu,asfalt czarny a pobocza całe zaśnieżone...ręce kostnieją z zimna więc na przemian chowam je do kieszeni dresów na kilkanaście sekund...Tak przebiegała trasa do Żołędowa i z powrotem, razem około 40 km...
O 9,30 muszę iść na halę na mecz piłki ręcznej,potem w drogę...po meczu ruszam ponownie na trasę do Żołędowa tym razem jest cieplej i szosa bardziej przejezdna...wracam na halę bo piłkarze - przeciwnicy Drawy mają korzystać z szatni i pryszniców, z nudów pykam ponad 15 km po hali, piłkarze nie przyjeżdżają i bardzo dobrze...
Więc jadę do Gudowa, z powrotem pod stadion i do domku, bo zgłodniałem niemiłosiernie...i pozacierany jestem też do bólu, ale co tam, to już stały element,schudnie dupsko to przestanę się zacierać, liczę że ten sezon będzie przełomowy...dziś przekroczyłem 4000 km i jest już dokładnie 4020 km i ok...
Nie działające linki od przerzutek, moje zdziwienie...
Zawsze marzyłem żeby się wybrać w mroźny poranek rowerem po szosie przez lasy, no to trafiłem dziś idealnie ,droga momentami lśni od cienkiej warstwy lodu,asfalt czarny a pobocza całe zaśnieżone...ręce kostnieją z zimna więc na przemian chowam je do kieszeni dresów na kilkanaście sekund...Tak przebiegała trasa do Żołędowa i z powrotem, razem około 40 km...
O 9,30 muszę iść na halę na mecz piłki ręcznej,potem w drogę...po meczu ruszam ponownie na trasę do Żołędowa tym razem jest cieplej i szosa bardziej przejezdna...wracam na halę bo piłkarze - przeciwnicy Drawy mają korzystać z szatni i pryszniców, z nudów pykam ponad 15 km po hali, piłkarze nie przyjeżdżają i bardzo dobrze...
Więc jadę do Gudowa, z powrotem pod stadion i do domku, bo zgłodniałem niemiłosiernie...i pozacierany jestem też do bólu, ale co tam, to już stały element,schudnie dupsko to przestanę się zacierać, liczę że ten sezon będzie przełomowy...dziś przekroczyłem 4000 km i jest już dokładnie 4020 km i ok...


