Pogoda niepewna, ale w miarę bez wietrznie...pomykam na Żołędowo,wracam pod rampę wojskową i tnę na Ińsko...około 10,00 wyłazi niemrawie słoneczko...mijam Ińsko,Chociwel i wpadam na wylotową do Nowogardu...piękna szosa...ale przez 2-3 km, dalej polskie drogi, dziura na dziurze i full ciężarówek pcha się tędy do pobliskiej żwirowni...robię nawrót i z powrotem już jestem na drodze do Kamiennego Mostu...cichutko tu, szosa jak talerz, autko śmignie raz na pół godziny, więc gdzie ja indziej szukam wrażeń ? Obliczyłem , że od mojej chawiry do Chociwela i z powrotem jest ponad 100 km...i na tym odcinku mija mnie dosłownie około 10-15 samochodów...żyć nie umierać... Słońce grzeje coraz bardziej, a ja już wiem że znowu będę w taką pogodę próbował nieźle pojeździć, tym bardziej że liczyłem jakieś ponad 2.ooo km zrobić w tym miesiącu, może się uda, jeszcze tydzień urlopu mi został, to skończy się bicie rekordów... 160 km na liczniku i zajeżdżam do domciu na obiadek, o 14,30 ruszam dalej...zaliczam Gawroniec i na dziś starczy Przyznam szczerze że ta przerwa żle na mnie wpłynęła, tę 2 setkę z marszu lepiej bym pyknął, a pogoda była dziś wymarzona...może to już prawdziwa wiosna ?
Komentarze (5)
Dzięki chłopaki...nie gniewam się , bo za co ? I tak się wirtualnie trochę znamy,mi to wystarczy...pozdro
Gratuluję osiągów i niezłej jak widać formy. Też nie odpowiedziałem na Twoje zaproszenie - nie gniewaj się. Jeżeli poznamy się kiedyś osobiście,a może pojeździmy trochę wspólnie - zrobię to bardzo chętnie.
Gratulacje!! :) Przepraszam, że nie przyjmuję Twojego zaproszenia do znajomych, ale przyjąłem zasadę, że przyjmuję tylko od osób, które znam osobiście (wyjątkiem jest Blase - gospodarzowi się nie odmawia ;). Mam nadzieję, ze kiedyś to nadrobimy! :)