Niedziela palmowa w Stargardzie Szczecińskim...i rekord

Niedziela, 5 kwietnia 2009 · Komentarze(10)
A rano wyglądało tak że już po 20 km chciałem wracać do domu, bo szykowało się na deszcz, takie szare niemiłe niebo przez parę godzin straszyło...Oj, nie było łatwo, nie było...ale się udało
Nogi bolą , ale jaka ulga , że to już za mną...
Moje ostatnie 7 dni na rowerze...1.269,22 km
Zacząłem skokiem na Chociwel, potem się najarałem na Stargard Szczeciński...na 84 km pod Zachodniopomorską Szkołą Biznesu nawrót, i do domu na obiad, cały Chociwel rozkopany, oj jak zrobią to się pojeździ po tej poszerzonej autostradzie...po obiadku wypad na Kalisz i Złocieniec...znowu marsz po bruku około 1,5 km...mam już grubo ponad 200 km jest około 16,00 i szybka decyzja...próba pobicia dystansu na 300 km...kiedy wyskoczyłem na odkryty teren za Kalisz , wiatr prosto w twarz, pomyślałem sobie wtedy , chyba nici z 3setki, ale jadę dalej...wpadam umordowany do Drawska a tu około 50 km brakuje do 300 km...Pędzę na wylotówkę do Łobza , nawet fajnie się jedzie ale wąsko tu i full aut się kręci, więc pryskam na Węgorzyno, po paru km cofam się bo wiatr nie daje jechać...jeszcze 30 km, zmęczenie daje znać a na wylotowych gdzie się nie ruszę to wiatrzysko w pysk, aż z rowera wyrywa...jadę z powrotem na Ińsko...nawrót i do domu najwyższy czas, bo zmrok zapada a ja bez świateł, śmigam przez miasto jak błyskawica, jest udało się...ponad 300 km...a 3-4 razy już chciałem rezygnować, dobrze że jestem uparty..jutro odpoczynek i do regularnej pracy...moje marzenia na ten rok się spełniły, szybciej niż myślałem, teraz mogę sobie z aparatem pojeździć na ,,bezkrwawe łowy''...a na jesień jak ruszą chłody, może zaryzykuję na 350 km ? Hehehe...
P.S
Przydał by się partner do jazdy, ciągle sam i sam, nie ma nawet do kogo gęby otworzyć...chciał bym pośmigać w grupie , bo to inna technika jazdy...

Komentarze (10)

parwie identyczne silosy budowałem w nysie :D te są prdukcji ARAJ-a :P pozdrawiam!

LYLA 15:41 środa, 8 kwietnia 2009

TEraz zauważyłem: a dlaczego 350 "jak chłody ruszą"?

aard 10:33 wtorek, 7 kwietnia 2009

Jak to powiedział znajomy podczas treningu na szosie... jedni się modlą o zdrowie, a inni o nie dbają :)

flash 10:48 poniedziałek, 6 kwietnia 2009

też nie masz kompana do jazdy? mamy ten sam problem, szukam i nadal znaleźć nie mogę :|
gratuluję rekordu i osiągnięcia celu!

vagabond 01:13 poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Piękny dystans, my taki zaplanowaliśmy w grupie na czerwiec. Ale pięknie pojechałeś przez ten tydzień. Gratulacje

robin 23:34 niedziela, 5 kwietnia 2009

Gratulacje!
300km to już bardzo męczący dystans, właściwie dokładnie cały dzień na rowerze. A Tobie tym bardziej należy się podziw, bo przecież w ostatnie dni wcale się nie oszczędzałeś, w 7 dni zrobiłeś niewiele mniej niż 200km dziennie!

wilk 22:36 niedziela, 5 kwietnia 2009

[b]BRAWO, BRAWO, BRAWO!!![b]
Coś czuję, że w tym miesiącu (roku?) Bikestats będzie teatrem jednego aktora! :D

PS. Bujnor - poważne dystanse właśnie bardzo kiepsko się robi w towarzystwie. Jakiekolwiek kompromisy w sprawie tempa są na limesie możliwości właściwie nie do zaakceptowania. Więc trzeba mieć olbrzymi fart i partnera, który jeździ w tym samym tempie i stylu (częstotliwość i długość odpoczynków), co Ty. Ja jeszcze takiej osoby nie spotkałem, choć fakt, ze z taką lepiej by się jechało, zwłaszcza w przypadku walki z wiatrem.
A co do radzenia sobie z samotnością na wycieczkach, to polecam audiobooki! :)

aard 22:26 niedziela, 5 kwietnia 2009

szacun! ;)

Bruce86 20:42 niedziela, 5 kwietnia 2009
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ylwul

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]