Pechowy dzionek...
Piątek, 27 lutego 2009
· Komentarze(0)
Kategoria Nieudane wypady...
Tnę na próbę w stronę Gudowa, złapałem gumę,już po sprawdzianie ...4 km przejechane - 4 km przemaszerowane...znowu kicha w tym samym miejscu, muszę zlokalizować intruza w oponie...niech to szlag,powietrze zeszło też ze mnie , dziś już mi się nie chce nigdzie jechać, tym bardziej że wiatrzysko chce głowę urwać...JEST, sukinsyn mały drucik tak był umiejscowiony wzdłuż dętki że tylko duży nacisk na niego powodował odchylenie się i przebijanie , 3 razy mnie tak załatwił, i szukałem palcami i nic, a dziś się zasadziłem na drania i wyczaiłem...więc idę po pieczywo do sklepu i znowu robię próbę jazdy na Gudowo...potem do Suliszewa a stamtąd taki wiatr że ledwo do miasta dojechałem, jeszcze pod Gogółczyn, stadion i do domciu...a wieczorem stwierdziłem że szprycha pękła, świeża robota się szykuje...
4262 km całościowo...
4262 km całościowo...

