Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2009

Dystans całkowity:2033.50 km (w terenie 26.00 km; 1.28%)
Czas w ruchu:92:01
Średnia prędkość:22.10 km/h
Maksymalna prędkość:52.70 km/h
Liczba aktywności:21
Średnio na aktywność:96.83 km i 4h 22m
Więcej statystyk

Kolejna setka...

Czwartek, 12 marca 2009 · Komentarze(5)
Kolejna setka pękła, dokładnie ósma...a na zagrychę było...
Oleszno...

Ziemsko...
Studnica...
Ińsko...
Storkowo...

Ginawa...
Warszewo...

Suliszewo...
Gudowo...
Wieczorkiem stwierdziłem, pękniętą szprychę , a i tak przez 3 dni mam w pracy Turniej Koszykówki od rana do wieczora, to kicha z jazdy...na szczęście załatwiłem kolejne koło, może te będzie bardziej wytrzymałe...to już 3 szprycha i 3 koło zmieniane...
5201 km zrobione na moim gooralku...

Po wczorajszej przerwie...

Środa, 11 marca 2009 · Komentarze(1)
Padało wczoraj cały dzień, aż do dzisiaj rano, myślałem że kolejny przymusowy odpoczynek , ale nie...jako tako się rozpogodziło i ruszyłem...do Żołędowa...w drodze powrotnej zaczęło świecić słoneczko, a tu nagle jak nie hukną z działa aż się słońce schowało, myślę sobie pewnie trafili i teraz po ciemku będziemy jeździć, ale nie ...po paru minutach wyjrzało, dobrze że spudłowali,będzie wiosna...

Od siedmiu wzwyż...5000

Poniedziałek, 9 marca 2009 · Komentarze(2)
A zaczęło się bardzo nieciekawie, przy słabej widoczności...kombinuję gdzie tu jechać żeby było bezpiecznie, nie sztuka w tej mgle narobić sobie kłopotów...
Obrałem kierunek Oleszno,i tak powoli się rozkręcałem , bo tu ruch minimalny...

Potem na skrzyżowanie do Ińska,ale dalej normalną szosą się boję bo nadal gęsta mgła, więc wracam z powrotem...

Na polach i łąkach zatrzęsienie żurawi, to niechybny znak że wiosna u bram...


W lasach wojsko i strzelanie z czołgów, jechałem z powrotem i jak jebnęli to mało z rowera nie spadłem...hehehe

Przed hotelem robię 5.000 kilometr...ok

Skręciłem na Żołędowo i gazu, no ale bez przesady, Lance Armstrong by się załamał...chyba pojadę w tegorocznym Tour de France, a co sobie będę żałował z taką maximalną...
Cholera mam nadzieję że po resecie , znikną te przekłamania...

A jak cudownie smakowała mi po tej trasie micha a nawet 3 zupy ogórkowej, palce lizać...ach ta moja żona...wie jak mężowi dogodzić...zapomniałem dodać że dziś bez czapki pod kaskiem i buty letnie zamiast zimowych, różnica była odczuwalna in plus...85 dzień aktywnej jazdy na rowerze...

Rowerowy Dzień Kobiet...

Niedziela, 8 marca 2009 · Komentarze(2)
Na początek to życzę wszystkim paniom na rowerach wszystkiego co najlepsze może je spotkać w życiu...

A teraz do rzeczy, w tym dniu musiałem zrobić na rowerze setkę i udało się...
Dziś celem była ścieżka rowerowa...
Sam dojazd do niej ma 31 km długości...
Prawie jak przystanek...Woodstock

W Toporzyku skręcam w lewo i już jestem na fajnej ścieżce liczącej bez mała około 30 km...

Pięknie się jedzie taką drogą, człowiek nie musi oglądać się na TIR y, w miarę równy asfalt...

Jak widać wandale i tu nie próżnują...komu przeszkadzała ta ławka, nie lepiej iść na siłownię albo łbem w mur nawalać ?

Krótki postój dla zmęczonych nóg i ugaszenie pragnienia...

W drodze powrotnej też wypada się posilić, tym bardziej że od Połczyna cały czas jechałem pod górkę i pod wiatr...

Cała ta ścieżka zdrowia została wybudowana na nasypie kolejki wąskotorowej, czego pozostałością są nieczynne już stacje dworcowe...Powiem więcej od Drawska aż do Szczecina, ciągnie się taki nasyp przez 100 km i UE daje na to kasę tylko burmistrzowie poszczególnych gmin nie mogą się dogadać, i projekty zalegają głęboko w szufladach...to taka mała polska zaściankowość...
Aha, to była 6 setka...

Sobota nad jeziorami...

Sobota, 7 marca 2009 · Komentarze(3)
Dziś turystycznie podchodzę do jazdy ze względu na mgłę...na początek odwiedziłem Gudowo i jezioro Lubie...

Następny cel to jezioro Jelenie, malowniczo położone w kotlince...



I tak z lekka ubabrany błotem wypadam na szosę do Kalisza, jadę na pole namiotowe za most betonowy, muszę odpocząć i się posilić...





No to wracam przez Drawsko wpadam do Suliszewa a tam mnie zatkało...facet kapitalista wyzyskiwacz, nielubiany przez okolicznych mieszkańców za mobbing wystawił sobie kapliczkę, co za dwulicowość...

Wracam przez Gudowo a tam za wioska w szczerym polu na sztucznym zbiorniku wody pływa łabędź...cudowny

Finisz robię w miejskim parku, po alejkach...

Koło muszli koncertowej, wkrótce odbędą się tu koncerty fortepianowe, w końcu to park im. Chopina...

Muszę się również pochwalić miejscowym Stonehenge...hehehe

Obok czołgów, chluby Drawska, w prawo i do domciu na zasłużony odpoczynek, ale dziś czuję zakwasy...chyba te szwendanie się po lesie daje o sobie znać...

4823 km na liczniku po przebiegu...

Wykrakałem...

Piątek, 6 marca 2009 · Komentarze(1)
Wypad do sklepu po pieczywo nie nastroił mnie optymistycznie...silny wiatr, deszczyk zaczyna siąpić,za dużo nie pojeżdżę,pokręcę się po okolicy na wypadek gdy by lunął deszcz...


Pojechałem bez pelerynki...
Na poligonie strzelanie, wjazdy do lasów strzeżone przez żandarmerię,po wsiach nie uwidzisz psa, wystraszone siedzą w budach...i to jest plus, dobrze że się skusiłem...

Kółko graniaste, czterokanciaste - znowu scentrowane...

Czwartek, 5 marca 2009 · Komentarze(1)
Szlag mnie trafi z tym rowerem, fakt dziś bym chyba nie pojeździł, takie wiatrzysko hula...co nie znaczy że koło znowu scentrowane,idę do Jacka ubijać interes z kołem... no i po ubijaniu ,koło sprzedane , a mnie olśniło...i nie tylko słońce które teraz grzeje w najlepsze,oj pohulał bym po szosach a tu do pracy trzeba iść...
Aha i na domiar złego złamał mi się przedni hamulec, wywaliłem dziada całkiem precz...pojeżdżę tylko na przednim, i tak nigdy nie używałem przedniego, bo raz się w ten sposób wywaliłem z wędkami, mało co nóg nie połamałem...komórek wtedy nie było, kto by mi w lesie udzielił pomocy ?
Echooooo...
Zero inwestycji w goorala, zaczyna się piękna pogoda, czas rozbujać szosówkę...Jeszcze parę dzionków na gooralu i przerzucam się na Gianta,kupię dętkę zapasową i hulaj dusza...Dobrze śmigał mi ten rowerek do wypadku, wszystko było w nim oryginalne, a teraz taki szmelc sprzedają,ciągle w nim się coś psuje, aż strach nim w dłuższą trasę wyskoczyć...
Jak się zacznie prawdziwa wiosna to zarzucam swój piękny strój kolarski, nowy rower szosowy i szpan na całego...aparat na szyję i w Polskę...
Ale póki co , ale póki czas...

Bez tylnego hamulca...

Środa, 4 marca 2009 · Komentarze(0)
Kurs do Żołędowskiego mostu i z powrotem,wiatr w twarz,zimno i ponuro...
Ogólny przebieg 4653 km...
No i dało się pospawać...to mnie cieszy
A w drodze powrotnej zawsze mijam swoja ex firmę...

Czwarta setka...

Wtorek, 3 marca 2009 · Komentarze(0)
No to dziś trzeba się sprężyć, kombinuję trasę w granicach 80 km...Jest mgła, jadę do Gudowa i z powrotem, potem zakupy , śniadanko i do Kalisza...z góry zjechałem tylko 49,9 cienko, skręcam na Giżyno...

W Studnicy zakręt w prawo i na Pępłówek pędzę, na drogowskazie pokazuje 5 km do Pożrzadła, w rzeczywistości jest 6,5 km...

A droga jak widać , pożal się Boże...

Pruję do Drawska, mijam moje miasto i w Suliszewie skręcam na Gudowo...w wiosce pokazuje mi 100 km...no to nieźle, a za wiochą pokazuje 4600 km razem...przy wjeździe do Drawska zaczyna siąpić deszcz, na szczęście zdążyłem..ale pogoda do bani, rano mgła, ciężkie powietrze skraplające się...dosyć chłodno, szczęśliwie bez większego wiatru, ale trudy tej trasy trochę odczuwam...
Wieczorem przy stadionie trochę pojeździłem i złamałem tylny hamulec...jutro spawanie u Ryśka jak nie, to duży problem będzie...

Pogoda dla bogaczy...

Poniedziałek, 2 marca 2009 · Komentarze(0)
Ze względu na paskudną pogodę dziś daję luz, pokręciłem się trochę po obrzeżach miasta i starczy...Musiałem założyć drugą bluzę dresowa na grzbiet, co mi się rzadko zdarza nawet przy większych mrozach, pokręciłem jeszcze po parku i ścieżce zdrowia...