Etap I... Kiedy pobudka zagrała, o 7,00 na rower i w trasę Żołędowo - Zajezierze...a o 10,00 do pracy,potem spróbuję zaliczyć drugi etap, zależy o której skończy się turniej na hali...a co najważniejsze w dniu dzisiejszym przejechałem moim Giantem ponad 3ooo km... Etap II... Po 15tej już ruszam na rower, kierunek Żołędowo, z miasta wyjeżdżam pod silny wiatr a i tak mam 26 na liczniku...ale za to z powrotem na odcinku między hotelem a Konotopem jest 1 km prosty i płaski asfalt w jedną 26 w drugą ponad 45 km na godzinę , tak mi się ta zabawa spodobała że parę razy go przejechałem, a ogólnie z powrotem to na skrzydłach wiatru pędziłem, dawno tak szybko nie pojechałem, piękne uczucie i wiatr w uszach...
Rano do pracy,po 15-tej dopompowałem koła , poprawiłem porządnie torebkę podsiodełkową, bo ostatnio prawie ją zgubiłem i heya babka na jabłka...Żołędowo - Ziemsko - Żołędowo...wiatr niemiły z powrotem, ale co począć,jutro jazda rowerem rano a do pracy na 14,00...
Zapowiadało się tak fajnie , słoneczko, bez wiaterku...podjechałem na nowy Orlen podpompować, a tam niespodzianka, nie dość że bez manometru to jeszcze życzą sobie 2 zł...olałem i w drogę,a droga zaczyna się dupowata, w Karwicach zawróciłem i do domu...droga przez mękę,wiatr ? [wicher] prosto w pysk i tak rzuca mi rowerem że już na pieszo chciałem iść...przełamałem się i w końcu dotarłem do celu...
Nie dość że w weekend pracowałem po 13 godzin to jeszcze się ostro przeziębiłem i musiałem 3 dni odchorować...ale za to jak mi się fajnie dziś pędziło, nie było że wiatr nie wiatr , rwałem aż furczało...z pracy wróciłem o 15,30 toaleta, posiłek i w drogę do Ińska a potem jeszcze na Konotop...fantastyczna jazda...po za jedną sprawą, dziś po raz pierwszy włoży łem moje nowe białe buciki...jak je zdjąłem to nogi miałem jak w imadle...hehehe, muszą się rozbić, bo nie dam rady w nich jeździć, w palcach lekko przyciasne...
Tak raczej z przekory niż z lenistwa zrobiłem ten dystans na jednym przełożeniu...wiatr jest silny, ranki jeszcze zimne...no a że najbliższy weekend mam z głowy rowerowo to jeszcze dzisiaj sobie poszalałem...do Żołędowskiego bruku, potem na Ziemsko i jeszcze raz to samo z zahaczeniem 4 krotnym Karwic...w domu przed 11,00 zdążyłem się przed pracą zdrzemnąć...
Dziś rajdy po Żołędowie i Karwicach...kiedy odjechałem w bok na Karwice w tym czasie na szosie głównej walił się do rowu po przecięciu całej jezdni samochód osobowy, dachowanie i do kasacji...aż strach pomyśleć, co by było jak bym nie skręcił na parę minut szosą Karwicką...kiedy mijałem tę kraksę to policja już zabezpieczyła teren...pewnie fota będzie na DSI to ją wrzucę, a ogólnie jechało się średnio na jeża do 80 km, potem się rozjechałem i już bym pohulał, ale szwagrowscy zwalili się z wizytą z Koszalina, więc musiałem wracać do domu...
W dniu 16 kwietnia 2009 roku o godz. 7.06 do Powiatowego Centrum Ratowniczego w Drawsku Pomorskim wpłynęło zgłoszenie o wypadku komunikacyjnym w okolicach miejscowo�ci Konotop gm. drawsko Pomorskie. Na miejsce zdarzenia niezwłocznie zadysponowane zostały siły i �rodki drawskich służb ratowniczych. Po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdzono, że samochód osobowy Mercedes Vito dachował i pozostaje poza obrysem jezdni. W wyniku wypadku poszkodowana została 1 osoba. W działaniach ratowniczych udział brały 2 zastępy straży pożarnej.
O 7 rano wyjazd do Ińska, powrót i heya na Żołędowo...nawet nieźle się jechało, już 0 11,15 byłem doma...kolega Marcel ma rację...najwyższy czas porobić trochę sprintów, tym bardziej że jest ku temu okazja, właśnie w weekend pracuję od 9 rano do wieczorka , więc pojadę krótsze dystanse na sprint...dzięki za radę...
Nie bardzo czułem dziś tę jazdę, jakoś ciężko mi się jechało...no może po za paroma momentami, gdzie wiatr dostałem w plecy...82 KM przejechałem w 2, 53 min. a więc cieniutko , trzeba trenować niestety...
Pierwsze 50 km relaksowo, żaden ,,obiekt'' nie pojawił się przed obiektywem więc skoczyłem do przodu zrobić dobry czas, udało się ...82 km w 2,53 min...następne dni chyba trzeba pojeździć pod czas maratoński...dość obijania się...przed chwilą napisałem i zgłosiłem swój udział w maratonie kołobrzeskim...